Kiedy myślimy o promocji miasta, przed oczami stają nam wielkie billboardy, drogie spoty reklamowe albo opasłe foldery turystyczne, które lądują najczęściej na dnach szuflad. Świat marketingu idzie jednak do przodu, a kluczem do serc mieszkańców i turystów staje się dziś oryginalność, budowanie pozytywnych skojarzeń i elementów zaskoczenia.
Ci, którzy znają mnie bliżej, wiedzą, że poza pracą samorządową mam pasję, która wielu może kojarzyć się z dzieciństwem. Jestem miłośnikiem klocków Lego. Godziny spędzone na układaniu skomplikowanych konstrukcji nauczyły mnie, że z małych i pozornie prostych elementów można zbudować coś absolutnie wielkiego. I to właśnie ta pasja podsunęła mi pomysł nietypowy, ale mający być może ogromny potencjał. Chodzi mi o stworzenie oficjalnej, oświęcimskiej minifigurki Lego z napisem „I love Oświęcim”. Dlaczego maleńki, plastikowy ludzik miałby być skutecznym ambasadorem naszego miasta?
Przełamywanie stereotypów i budowanie nowej narracji
Nasz Oświęcim to miasto o niezwykle trudnej, historycznej tożsamości, której nigdy nie zapomnimy. Jednak jako mieszkańcy wiemy, że Oświęcim to także żyjące miasto z ludźmi, urzędami, instytucjami i firmami. Minifigurka Lego z napisem „I love Oświęcim” to mógłby być sygnał wysłany w świat, że jesteśmy dumni z naszego miasta oraz że tu bije dobre serce. To mógłby być nowoczesny sposób na pokazanie Oświęcimia z perspektywy miejsca przyjaznego, otwartego i patrzącego w przyszłość.
Nauka, robotyka i nowoczesne technologie
Współczesne klocki Lego to już dawno nie tylko proste układanki, ale zaawansowane zestawy edukacyjne, programowalne roboty i inżynieria w wersji mikro. Promocja miasta poprzez taki gadżet doskonale mogłaby budować wizerunek Oświęcimia jako ośrodka otwartego na nowoczesne technologie i edukację przyszłości. Mamy przecież dobre szkoły, rozwijającą się uczelnię wyższą i młodzież, która chce iść z duchem czasu. Nasz mały plastikowy ambasador mógłby stać się symbolem wspierania nauk ścisłych, kreatywnego myślenia i innowacji. Pokażmy, że Oświęcim stawia na rozwój i wychowywanie przyszłych inżynierów, programistów czy naukowców poprzez mądrą zabawę.
Fenomen popkultury i marketing wirusowy
Klocki Lego łączą już dziś pokolenia. Jako dorosły fan Lego (AFOL) doskonale wiem, jak wielka społeczność na całym świecie kolekcjonuje klockowe minifigurki z ogromną pasją. Myślę też, że taki ludzik może mieć duży potencjał „wirusowy” w mediach społecznościowych. Wyobraźmy sobie turystów i mieszkańców, którzy robią zdjęcia oświęcimskiemu ludzikowi na tle zamku, rynku, nad Sołą czy podczas miejskich wydarzeń, a potem wrzucają je do sieci z hashtagiem #ILoveOświęcim. To darmowa, organiczna promocja miasta, która dociera do milionów odbiorców.
Pamiątka, która nie ląduje w koszu
Większość tradycyjnych gadżetów (np. smycze, długopisy, foldery) szybko się gubi lub nudzi. Limitowana, oryginalna, oświęcimska figurka Lego stałaby się momentalnie hitem kolekcjonerskim. Mogłaby być nagrodą w szkolnych konkursach naukowych, upominkiem dla odwiedzających nas delegacji czy unikalną pamiątką do kupienia w punktach informacji turystycznej.
Podsumowanie
Oczywiście, od pomysłu do realizacji droga bywa kręta, a współpraca z globalną marką wymaga formalności. Uważam jednak, że Oświęcim zasługuje na nieszablonowe pomysły. Powinniśmy szukać rozwiązań, które wywołają uśmiech i pozwolą spojrzeć na nasze miasto z dumą.
A tak zupełnie pół żartem, pół serio… jako radny (i konstruktor-amator) widzę w tym projekcie jeszcze jeden, ogromny plus. Skoro klocki Lego słyną z legendarnej trwałości i są praktycznie niezniszczalne, to zbudowana z nich promocja Oświęcimia przetrwa każdą kadencję, każdy budżet i każdą polityczną burzę.
Co więcej, na klocka Lego w pokoju dziecięcym nadepnął chyba każdy rodzic w naszym mieście (mnie również, mimo wielkiej miłości do nich, regularnie się to zdarza!). Ból jest niesamowity. Ale pomyślcie Państwo, jeśli w przyszłości nadepnęlibyście w ciemności na zagubiony element i z Waszych ust padnie tradycyjne, soczyste, polskie słowo, a potem po zapaleniu światła zobaczycie, że to ludzik z napisem „I love Oświęcim”… to czyż złość nie minie od razu, ustępując miejsca czystej, lokalnej dumie?
Jak zawsze czekam na Państwa opinie. Mój adres e-mail: [email protected]



Jestem Jakub Przewoźnik. Od lat działam dla dobra miasta Oświęcimia. Tu się urodziłem, wychowałem i to miasto kocham. Pozwól, że przedstawię Ci własny punkt widzenia dla tematów, które są dla mnie ważne