Na osiedlu Chemików w pobliżu tzw. wieżowców oraz znanego i lubianego niemieckiego sklepu spożywczego na chodnikach pojawiły się dość intrygujące napisy. Zresztą nie pierwszy raz w naszym mieście. Chyba mamy taki oświęcimski zwyczaj…
Pozwólcie, że zacytuję „słowa mają znaczenie”, a następnie „inżynierka”, „nurkini”, „profesora”, „kierowczyni” i np. „naukowczyni”. Wiem, Ci nowocześni i uśmiechnięci powiedzą, że są to tzw. feminitywy. Tak wiem o tym. Ale czym my się w Oświęcimiu zajmujemy? Przecież słowa „nurkini”, „kierowczyni” i „naukowczyni” podkreśla na czerwono nawet popularny edytor teksów MS Word. Nie wiem kto jest autorem tego pomysłu, ale może to nawet lepiej. Nie będę prowadził śledztwa.
Zajmujemy się w Oświęcimiu sprawami ideologicznymi i próbujemy wprowadzać do przestrzeni publicznej na siłę nowomowę, a tymczasem… np. w mieście ubywa nam mieszkańców, młodzi wyjeżdżają za lepszą pracą, a bezrobocie w powiecie rośnie (w lutym 2024 zarejestrowanych było 2554 bezrobotnych, a w lutym 2026 zarejestrowanych było już 2928 osób). Trend, nawet w lokalnej gospodarce miasta i powiatu, jest jednoznaczny, a my promujemy na ulicach miasta… feminitywy. Bo kiedy jedni, najprawdopodobniej za pozwoleniem władz miasta, zajmują się odmianą słów, inni muszą odmieniać swoje życie przez przypadki: wyjazd, emigracja, brak pracy, brak perspektyw.
Takimi skromnymi działaniami niestety w Oświęcimiu sytuacji nie poprawimy. Tak jak pisaliśmy już wielokrotnie. Mówiliśmy o tym. Potrzebujemy całkowitej zmiany myślenia o mieście i powiecie. Chyba, że chcemy, aby Oświęcim był tylko 30-tysięczną sypialnią dla większych, ościennych miast.
Ja z koncepcją Oświęcimia miasta skansenu-sypialni się nie zgadzam. Dlatego przypomnę tylko kilka naszych inicjatyw związanych z gospodarką. Miejska stacja paliw – nie. Program „wracaj do Oświęcimia” – nie. Strategia marketingowa „Oświęcim dla Biznesu” – nie. Wykorzystanie potencjału drogi ekspresowej S1 – nie bardzo. Rewitalizacja linii kolejowej Oświęcim-Tychy – nie bardzo. Promocja miejskich lokali użytkowych – nie bardzo. Obniżenie podatków i opłat lokalnych – nie. Postawienie bankomatu na targowisku miejskim – nie. Zabieganie przez władze miasta i powiatu o budowę reaktora SMR – nie. Mieszkania komunalne – nie. To tylko przykłady. Sami zobaczcie i oceńcie. A przecież od wielu lat rządzą miastem i powiatem tak nowocześni i uśmiechnięci panowie. Miasto niestety powoli się zwija. Gospodarka ewidentnie nie jest priorytetem obecnych władz miasta i powiatu.
Tymczasem od czasu do czasu lubimy sobie w Oświęcimiu coś na chodnikach popisać. Tylko po co? Przybyło nam od tego lokalnie miejsc pracy? Jakieś „naukowczynie” i „profesory” odkryły coś nowego co odmieniło nasze życie w Oświęcimiu? Moi Drodzy, zmieńmy wreszcie sposób myślenia o zarządzaniu miastem, bo zostaniemy bez „kominiarek”, „chirurżek” i „rektorek”. Dziś jedynie pilnie potrzebne są nam „lekarki” do przychodni ZLA.
Można by więc powiedzieć, że zamiast malować na chodnikach kolejne „-czynie” i „-arki”, lepiej byłoby w końcu „domalować” kilka konkretnych miejsc pracy i realnych szans rozwoju dla mieszkańców Oświęcimia i okolic.
A jeśli już koniecznie ktoś chce coś dopisywać w przestrzeni publicznej, to proponuję krótkie hasło: „tu powstaje praca” i najlepiej, żeby tym razem nie była to tylko forma językowa, ale rzeczywistość. Bo inaczej obudzimy się w mieście, w którym zostaną już tylko „autorzy napisów”… i nikt, kto miałby je czytać. I pamiętajmy, że jeśli chcemy naprawdę nowoczesnego miasta i powiatu, to zacznijmy od gospodarki, a nie od gramatyki.









Jestem Jakub Przewoźnik. Od lat działam dla dobra miasta Oświęcimia. Tu się urodziłem, wychowałem i to miasto kocham. Pozwól, że przedstawię Ci własny punkt widzenia dla tematów, które są dla mnie ważne